Rok 2026 w transporcie drogowym jest kontynuacją trendów widocznych już pod koniec 2025 roku. Branża nadal funkcjonuje pod dużą presją kosztową, przy ograniczonej dostępności zestawów transportowych, deficycie kierowców oraz rosnącej niepewności geopolitycznej. Wszystkie te czynniki wpływają zarówno na poziom stawek transportowych, jak i na sposób planowania łańcuchów dostaw przez firmy produkcyjne, handlowe i dystrybucyjne.
Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł spodziewany wzrost kosztów transportu. Był on efektem kilku nakładających się zjawisk.
Z jednej strony przewoźnicy mierzą się z coraz wyższymi kosztami własnymi, obejmującymi leasingi, serwis pojazdów, ubezpieczenia, opłaty drogowe, wynagrodzenia oraz koszty administracyjne.
Z drugiej strony na rynku zmniejsza się dostępność firm transportowych, które są w stanie utrzymać stabilną jakość obsługi i realizować przewozy w wymaganych terminach.
Firmy, które nie optymalizują kosztów, nie inwestują w efektywność operacyjną i nie potrafią elastycznie reagować na zmieniające się warunki rynkowe, coraz częściej ograniczają działalność lub znikają z rynku.
W konsekwencji dostępność zestawów transportowych maleje, a presja na wzrost stawek staje się coraz bardziej widoczna.
Do tego dochodzi utrzymujący się od lat problem braku kierowców, który pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań całej branży TSL.
Dodatkowym czynnikiem, który znacząco wpłynął na sytuację w pierwszej połowie 2026 roku, był wzrost cen paliw. Wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz zakłócenia w dostawach paliw z rejonu Zatoki Perskiej spowodowały gwałtowny wzrost cen oleju napędowego.
Ponieważ paliwo jest jednym z największych składników kosztowych w transporcie drogowym, jego podwyżki bezpośrednio przekładają się na ceny usług przewozowych.
W odpowiedzi na niestabilność cen paliw coraz więcej firm transportowych stosuje tzw. dodatek paliwowy. Jest to mechanizm, który ma częściowo rekompensować wzrost kosztów oleju napędowego i ograniczać ryzyko po stronie przewoźnika.
Nie wszyscy zleceniodawcy są jednak na to gotowi, co wymusza zmianę podejścia do budżetowania transportu i akceptację realnych kosztów rynkowych.
W praktyce oznacza to, że mimo wzrostu stawek przewozowych rentowność firm transportowych nie zawsze rośnie proporcjonalnie, ponieważ znaczna część dodatkowych przychodów jest konsumowana przez wyższe koszty operacyjne.
W okresie wakacyjnym można spodziewać się czasowego wyhamowania dynamiki rynku.
Lipiec i sierpień tradycyjnie są miesiącami, w których wiele branż ogranicza aktywność produkcyjną, część firm pracuje w trybie urlopowym, a decyzje zakupowe i logistyczne są przesuwane na koniec wakacji lub początek jesieni. Może to chwilowo ograniczyć tempo wzrostu stawek, choć nie oznacza trwałego spadku kosztów transportu.
Od września 2026 roku spodziewane jest ponowne ożywienie w branży.
Powrót produkcji po okresie urlopowym, przygotowania do końcówki roku, większa aktywność handlu oraz wzrost liczby zleceń w łańcuchach dostaw mogą ponownie zwiększyć zapotrzebowanie na transport. Jeżeli jednocześnie utrzyma się ograniczona dostępność kierowców i zestawów transportowych, jesień może przynieść kolejną fazę wzrostu stawek.
Największą niewiadomą pozostaje jednak sytuacja geopolityczna, która nadal wpływa na ceny energii, dostępność paliw i stabilność całego rynku transportowego.
Dla klientów oznacza to konieczność jeszcze lepszego planowania transportów, większej elastyczności oraz współpracy ze sprawdzonym partnerem logistycznym. W 2026 roku coraz większe znaczenie mają nie tylko ceny, ale również terminowość, bezpieczeństwo, transparentność kosztów i zdolność szybkiego reagowania na zmieniające się warunki rynkowe.
Napisz do nas
Pobierz statut spółki